06.10.2011

Relacja z poszukiwania Samicy Artysty-Pasożyta




Dziś, w przeciwieństwie do większości moich notatek na tymże internetowym dzienniku, dodam tyle samo materiału zdjęciowego co materiału tekstowego. Temat jest inny niż zazwyczaj, poważniejszy, bo chodzi o wybór Pani, która zamieszka ze mną przez najbliższy miesiąc w Studiu BWA we Wrocławiu ( szczegóły: http://pasozyt.blogspot.com/2011/09/casting-na-samice-artysty-pasozyta.html )

Nie było dużej ilości zgłoszeń, ale jak to mówiłem, wystarczająca ilość by było miło. We Wrocławiu umówiłem się z trzema "potencjalnymi samicami": Kasią, Kamilą i Natalią. Reszta zgłoszeń albo została weliminowana na drodze korespondencji e-mailowej (np. bez spotkania nie mogłem z góry niczego zagwarantować) lub poprzez brak dalszej korespondencji (najczęściej zgłoszenie było szczątkowe, próbowałem dowiedzieć się czegoś więcej i na tym etapie urywała się wymiana wiadomości).

Doszedłem do wniosku, że najlepszym sposobem przedstawienia Wam kandydatek będzie korespondencja e-mailowa wraz z jednym zdjęciem ze zgłoszenia oraz ze zdjęciami ze spotkania. Najważniejsza i tak była rozmowa w cztery oczy/"na żywo"/ , ale próba streszczenia jej będzie z góry co najmniej nieudana. Spotkania trwały 4-5 godzin i dowiedzieliśmy się o sobie różnych rzeczy, ale zostawię je dla siebie, nie poczuwam się do ujawniania zbyt wielu informacji. 



Kasia, lat 24
( poniżej korespondencja e-mailowa )




-
Kasia:

Pozdróżuję...   
Poszukuję...
Próbuję...
Doświadczam...
Walczę z lękiem związanym z przyszłością i wpojoną społecznie potrzebą dookreślania... (choć dowiedziałam się ostatnio od mądrego pana Baumana, że mieszczę się w normie- jak to kiepsko brzmi;)


               ...bo trochę chciałabym uciec
               ...bo wciąż nie wiem czego chcę
               ...bo w życiu tyle rzeczy jest do spróbowania, szkoda czasu na strachy i wątpliwości
               ...bo za bardzo lubię się śmiać i chciałabym się nauczyć śmiechu ze swoich niedomagań


Zgłaszam się ja niżej podpisana, bo śmiem twierdzić, że wpadałam na podobny pomysł pierwsza, tylko, że:

1. nie jestem artystką (skończyłam psychologię, kontynuuję arteterapię w Skibie)
2. nie robiłam otwartego castingu 
3. chciałam po prostu spróbować czy faktycznie moje bycie sobie samej i duża doza samodzielności (o którą tak walczę) jest faktycznie moim własnym wyborem...
4. stchórzyłam przed ostateczną realizacją pomysłu...

To chyba wszystko co chciałabym przekazać

Pozdrawiam


-
Pasożyt:

Witam Cię Katarzyno,

Rozpisałaś wszystko w punktach niemalże. Podzielone, poukładane, niby już powinienem wszystko wiedzieć, a jak Pan Bauman mówi, że w normie, to nie musisz się przejmować żadnymi wewnętrznymi walkami.

Bardzo odważne i intrygujące jest stwierdzenie, że wpadłaś na podobny pomysł pierwsza. Ciekawią mnie szczegóły Twojej koncepcji i w zasadzie do czego się odnosiła. Czy tylko do castingu? czy do utrzymywania się z kultury? jakie także były powody? też był wątek pasożytniczy ? ;)
Ten pomysł, ale w lekko innej postaci też miałem już wcześniej, ale nie mogłem go nawet próbować zrealizować z różnych przyczyn :)

Chętnie spotkałbym się z Tobą we Wrocławiu, porozmawiał osobiście. Miałem w planach spotkać się w Studiu BWA, zobaczyłabyś od razu miejsce, przestrzeń. Byłaś tam już może? Ja byłem dwa razy, raz przez tydzień i było miło wtedy.
Miałabyś czas spotkać się 4 lub 5 października? Ja będę raczej wolny i gotowy do "konfrontacji" :)

Masz może jakieś pytania? wątpliwości? Spróbuję odpowiedzieć na wszystkie kwestie.


Pozdrawiam,
Arek Pasożyt

PS. Szkoda, że nie napisałaś wieku, ale mogę na to przymknąć oko ;)


-
Kasia:

Tak dla jasności (bo wieku nie ukrywam, a jedynie umknęło to mej uwadze) mam 24 lata, w tym roku skończyłam studia i właśnie próbuję zmotywować się do pisania pracy mgr ( w zasadzie po psychologii nie powinnam mieć z tym problemów, a jednak;)

Mój pomysł był czysto pragmatyczny i odnosił się do dzielenia przestrzeni z kimś na zasadzie związku- relacji, ale trochę bardziej przez przypadek i bez konsekwencji (mam podejrzenia, że jestem typem unikowym jeśli chodzi o zobowiązania damsko- męskie- zawsze warto to sprwadzić nim wpadnę w pułapkę "autozaszufladkowania" ;)

W BWA bywałam parokrotnie, ale nigdy nie rozpatrywałam tego miejsca jako przestrzeni życiowej...

Jeśli nadal masz ochotę na spotkanie to bardziej pasuje mi 4.10 czyli  wtorek, godziny raczej po popołudniowe i wczesnowieczorne. No chyba, że masz już coś w planach to możemy pomyśleć o środzie.

  
Jestem ciekawa jak to sobie w ogóle wyobrażasz, jaka jest Twoja wizja, ale jesli spotkanie dojdzie do skutku to wolałabym to po prostu od Ciebie usłyszeć.

Pozdrawiam


-
Pasożyt:

Witam ponownie Kaśko (z adresu e-maila zaczerpnięte),

Aha, 24 lata, ukończyła studia, ale jeszcze bez magisterki, ale nie powinna mieć problemów - odnotowane.

Typ unikowy zobowiązań damsko-męskich... i chciałbyś to sprawdzić jeszcze raz? ;) czyli mieszkanie razem od drugiego spotkania byłoby dużym krokiem naprzód w rozwoju relacji damsko-męskich w Twoim przypadku, czy się mylę? pewnie coś 'spłyciłem' :) W sensie, nawet nie tylko w Twoim przypadku, także dla mnie jest to duży krok.

Myślę, że warto się spotkać. Dzisiaj (poniedziałek) pod wieczór zadzwonię w celu ustalenia spotkania na wtorek. Myślę, że po południowo-wczesnowieczorne godziny we wtorek będą stosownym czasem.
Zadzwonię, umówimy się, spotkamy się i porozmawiamy. Tak jak Ty jesteś ciekawa mojej wizji, tak samo ja jestem ciekawy Twojej osoby, a może i nawet bardziej! :)


pozdrawiam
AP










Kamila, lat 23
( poniżej korespondencja e-mailowa )



-
Kamila:

hej arek,

zajrz na moj profil na couchsurfing.org. tam pisze wiely rzeczy o mnie, poza tym mozesz znalesc tam moje zdjecia:  couchsurfing.org/unshod

moja motywacja na zamieszkanie w galerii ma rozne przyczyny. po pierwsze mialabym nocleg i wyzywienie za darmo na caly miesiac. po drugie moim celem tej podrozy jest poznanie sceny kulturowej. zyjac w galerii chybabym miala latwy dostep. a po trzecie jestem mloda, a mlodosc to czas na szalenstwo. nie chce zalowac kiedys, ze nie zrobilam tego.


zapraszam ponownie na profil, jezeli jeszsze nie odwiedziales go.


mam nadzieje, ze do zobaczenia.

kamila  


-
Pasożyt:

Witam Cię Kamilo,

Rozumiem motywacje i cele. Klimat całego działania jest chyba trochę inny niż poznawanie sceny kulturowej Wrocławia. Nie będę także raczej dobrym przewodnikiem po Wrocławiu. Chociaż byłem 2-3 razy to tylko trochę znam miasto. Nie wiem czy byś była zadowolona z mojego towarzystwa :) Nie przejawiasz w swoim liście zbyt dużych chęci do stworzenia pewnej pasożytniczej relacji w Studiu BWA, chociaż jest to temat przewodni działania.

Zakładałem, że przed ostatecznym wyboru chciałbym spotkać się osobiście we Wrocławiu, pokazać przestrzeń galerii, a w szczególności to porozmawiać. Z couchsurfingu wyczytałem, że mieszkasz w Berlinie, pewnie trudno Ci będzie przyjechać 4-5 października do Wrocławia by jedynie spotkać się ze mną na 2 godziny. Kawałek drogi, a zagwarantować 'wygraną' nie mogę :)

Odpisz mi czy byłaby szansa spotkać się we Wrocławiu. Jest to element, którego nie mogę pominąć przy wyborze partnerki na najbliższy miesiąc.


pozdrawiam,
arek pasożyt


-
Kamila:

hej,

jest dobra wiadomosc: miaszkam juz w wroclawiu. mialam szanse poznac te miasto, zakochalam sie i zostalam na nieznany czas. to znaczy ze przewodnika nie potrzebuje, raczej moglabym stac sie czescia tego miasta z calkiem innej strony. no i bym korzystala w sposob o ktorym nigdy nie myslalam. jakby nie to, to do squadu. albo dalej w drodze. albo i moze jednak nastepny miesiac wynajecia pokoju i uczenie niemieckiego.... kto wie.

tak samo i nie wiem czy chcialabym zyc z toba w pasozytniczej relacji, dlatego o tym nic nie pisalam do tej pory. dowiem sie , jak juz sie poznamy.


pozdrawiam,
kamila


-
Pasożyt:

Aha.
To trochę puszcza światła na zaistniałą sytuację.
Czyli mieszkasz we Wrocławiu i możemy się łatwo spotkać i myślę, że warto to uczynić.
Rozumiem, że asekuraycjnie podchodzisz do mojego castingu, nie jest to całkiem "normalna" sprawa gdy mężczyzna poszukuje kobiety poprzez casting. Jednakże od razu nie stawiam żadnej formuły tej relacji, więc kompletnie jest to otwarte, zaczyna się gdy się spotkamy.

Co myślisz o tym byśmy się jutro(w środę) spotkali? lub ostatecznie w czwartek, ale wolałbym w środę. Dziś pod wieczór spróbuję do Ciebie zadzwonić i chociaż chwilę porozmawiamy przez telefon.


pozdrawiam
pasozyt arek













Natalia, lat 22
( poniżej korespondencja e-mailowa )



-
Natalia:

Zafascynowana ogłoszeniem dotyczącym poszukiwań Samicy Pasożyta, postanowiłam spróbować swoich sił w walce o to stanowisko. Jestem studentką Filologii Polskiej, znalazłam się tam z miłości do literatury, a nie chęci szerzenia oświaty w państwowych ośrodkach nauczania. W wieku 22 lat mam pół wyższego wykształcenia i dużo mało praktycznej wiedzy. Nie wpływa to negatywnie na moje samopoczucie, wręcz przeciwnie. Odczuwam pewną masochistyczną radość w zdobywaniu jak największej ilości zbędnych informacji. Gdy plebs mówi, że kultura jest niepotrzebna, czuję się wypełniona kulturą. Dodatkowo nie umiem wyglądać jak człowiek. Proszę sobie wyobrazić, inteligentka lubująca się w czarnych ubraniach, o niebieskich włosach. To się w głowie nie mieści, to nie może żyć między ludźmi. Może właśnie też dlatego powinnam żyć w galerii? 
   Moje motywacje są czysto pragmatyczne. Wybierając tak nieżyciowy kierunek studiów miałam świadomość, że łatwo mi w tym życiu nie będzie. Chciałabym nabrać w pasożytnictwie doświadczenia, abym mogła się nim pochwalić w CV oraz wykorzystywać je w przyszłej pracy zawodowej. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że z BWA będę miała blisko na zajęcia na uczelni. Jako początkująca literatka jestem też poniekąd artystką. Codzienne obcowanie ze sztuką, a właściwie życie z nią, może wpłynąć korzystnie na moce twórcze. Dzięki temu, być może, w tym otoczeniu stworzę jakieś wiekopomne dzieło. 
   Jeśli mamy spędzić ze sobą miesiąc, jako artystyczno-pasożytnicze-pseudomałżeńswto mogę obiecać, dla umilenia czasu, długie wykształciuchowskie dyskusje. Mogę też, lecz tylko z poczucia obowiązku, wywołać jakąś małżeńską kłótnię. 
   Z ogłoszenia nie wynika jednoznacznie, czy kobieta potrzebna artyście będzie traktowana jako Samica Pasożyt czy samica Pasożyta. Proszę to uściślić, gdyż zaznaczam - gotuję dobrze i sprawia mi to przyjemność, ale samczych skarpet prać nie zamierzam. 
   Wybór zdjęć nie był łatwym zadaniem. Złośliwość losu, rzeczy martwych i zapewne jedno z praw Murphi'ego, sprawiają że gdy człowiek potrzebuje normalnych fotografii swojej osoby, znajduje same nie przyzwoite lub wręcz pornograficzne. Musi się pan zadowolić obrazkiem, na którym konsumuję ciasto czekoladowe, ale za to widać całą moją sylwetkę. I drugim, portretem o małej wartości artystycznej. Zapewniam, że zdjęcia nie były retuszowane. 
   Miło by było, gdyby chciał mnie Pan poznać osobiście. Oto mój numer telefonu (…).
 
 
Łączę wyrazy szacunku,
Natalia 
 
P.S. Po kolejnej lekturze mojego listu stwierdzam, że wyszłam na malkontentkę. Proszę nie ulegać temu złudnemu wrażeniu. Nie codziennie odpowiadam na anonse (poniekąd) matrymonialne. 


-
Pasożyt:

Witam Cię Natalio,

Przepraszam, że tak późno odpisuje - ostatni tydzień byłem na wyjeździe i byłem lekko zdezorganizowany z powodu działania z grupą 5 osób w Radomiu.
Co do Twojego zgłoszenia. Powiem, że nawet bardzo mnie zaintrygowała Twoja osoba.

Twój wizerunek jest rzeczywiście dosyć indywidualny, cały image masz dość mocny, w kontrze do normy. Ciekaw jestem jaką jesteś osobą. Czytając Twoją wiadomość nie odczułem trybu malkontentki, więc tego nie masz co się chyba obawiać, ale na pewno nie zwracaj się do mnie per Pan - mam na imię Arek, a nawet może być i arek.

W temacie: "Samica Pasożyt" i "samica Pasożyta":
Artysta-pasożyt to dla mnie twór, pewien kulturalny gatunek, który tak samo jak inne organizmy (poza pionierami w tej dziedzinie, czyli przedstawicieli np. synchronicznego hermafrodytyzmu ;)) potrzebuje płci pięknej jak i brzydkiej. Nie ustanawiam żadnego podziału ról. Miło, że nawet potrafisz i lubisz gotować, ale co do prania moich skarpet to szczerze mówiąc, chociaż jestem pasożytem to czułbym się chyba mało komfortowo. Muszę dodać od razu, że pasożyt "samiec" nie musi, a nawet źle by było jakby pasożytował na "samicy" i odwrotnie.

Na ten moment chciałbym spróbować jeszcze do Ciebie przedzwonić, chwilę porozmawiać, nie wiem o czym, ponieważ względnie układa mi się obraz Twojej osoby, może o czymś na bieżąco. Mam nadzieje, że we Wrocławiu się spotkamy, tak około 3-4-5 października, a w tej sprawie na pewno będę jeszcze dzwonił.

A może Ty byś chciała o coś spytać? wyczuwasz jakąś wątpliwą kwestię?
A może mi wpadnie jakaś ciekawa kwestia na myśl.


pozdrawiam i do usłyszenia,
arek
pasożyt


-
Natalia:

Cześć!
 
  Pisząc poprzednią wiadomość pokładałam się ze śmiechu. Nie podejrzewałam, że ustęp o skarpetkach weźmiesz na serio. Z drugiej strony, dobrze zrobiłeś, ponieważ wypowiedzi radykalnych feministek zawsze należy traktować poważnie, inaczej można źle skończyć. Stylistyka, którą obrałam na początku tekstu, przykleiła się do mnie i nie chciała odczepić, stąd wynika też zwracanie się per pan. 
  Nie spodziewałam się szybkiej odpowiedzi, założyłam że odpiszesz na wiadomości, gdy upłynie termin nadsyłania zgłoszeń. Nie ukrywam, jest mi miło :).
  Przyznam, że szpieguję Cię na blogu i FB. Wiem co robisz i gdzie jesteś, ha! Więc wiem, że nie spotkamy się w czwartek na Avant Art Festivalu, a szkoda. Jak będziesz już we Wrocławiu, to jestem otwarta na propozycję spotkania. Mimo iż na co dzień posługuję się słowem, pisanie o sobie jest dziwne i nie takie łatwe. Aha, umawiam się w środy - mam wyczerpujące zajęcia na uczelni w ten dzień. Dzisiaj jestem zupełnie wypruta. 
  Byłeś kiedyś w BWA studio, czy znasz je tylko ze zdjęć? Dla mnie jest to niesamowite miejsce. 
Pozdrawiam,
Natalia
 
 
-
Pasożyt:
 
Witaj ponownie, 



Chciałem rozwiać wszelkie wątpliwości co do moich zapędów w kwestii zadań domowych :) 

Rzeczywiście, na avant arcie nie będę, chyba że tam są jeszcze jakieś koncerty po 5 października, ale to też nie wiem na ten moment czy będę, wiatr nie wie gdzie zawieje ;) 



No tak, przez tego mojego bloga i facebooka to możesz mnie niemalże szpiegować. 

Kiedyś miałem w CSW w Toruniu kamerę online 24h. Teraz już nie mam, inne możliwości finansowe, ale to dobrze dla samego działania, lepiej bez. 



Rozumiem dylemat z pisaniem o sobie. Trzeba przyznać, że całkiem dobrze sobie poradziłaś, nawet zaintrygowałaś coś czytelnika. Nie rzucają mi się w oczy jakieś większe błędy merytoryczne w Twoim opisie. Może by się przydał większe wątek powodów względem Twojego wizerunku, który w końcu sama wytworzyłaś. Połączenie zainteresowań i wizerunku tworzy pewnie mieszankę wybuchową, aż się boję, że mnie zdominujesz, heh, ale ryzyko zawodowe. 



Byłem w studiu BWA dwa razy, raz nawet tydzień. Miło tam było, nie wiem jak teraz, ale i tak miejsce jest świetne. 





pozdrawiam, 

arek 

pasożyt
 
 
-
Natalia:

Mój wizerunek... Nie lubię dorabiania ideologii, tam gdzie jej nie ma. Lubię się wyróżniać. Pasuje mi tworzenie dzieła sztuki z własnego ciała. Niestety, na to trzeba mieć środki i najlepiej żyć w bardziej tolerancyjnym kraju. Uważam, że tatuaż jest formą sztuki, to noszenie obrazów na sobie. Moje tatuaże nie są szczególnie wyjątkowe, wynika to z ograniczonego budżetu. Liczę, że w przyszłości będę mogła zostać nosicielem:) pięknych, niepowtarzalnych i wspaniale wykonanych dzieł sztuki. 
 Piercing to biżuteria prawie jak każda inna. Jednak zaznacza moją skłonność do wybierania drogi pod prąd. Z włosami jest podobnie. Miałam na głowie już wszystkie kolory. Gdy zobaczyłam ten odcień, który mam obecnie, zakochałam się i chciałam go mieć dużo na sobie. Zakup turkusowej bluzki nie wystarczył. 
 
Rozpisałam się, teraz muszę się śpieszyć - po dzisiejszych koncertach idę na parapetówkę do przyjaciółki. Zobowiązałam się zrobić sałatkę, ciekawe jak ją zjemy - w domu jest jedna miseczka. 
Pozdrawiam,
Natalia


-
Pasożyt:

Witam Cię ponownie Natalio,

Przepraszam, że jeszcze nie zadzwoniłem. Zadzwonię dzisiaj (poniedziałek) pod wieczór. Mam nadzieje, że umówimy się na wtorek, może wieczór? Tak wstępnie tylko piszę o tej propozycji. Jak zadzwonię to konkretnie się umówimy, może i nawet na wieczór w poniedziałek? Zadzwonię :)

Avantart, to jest ciekawe. Właśnie jak dzisiaj wieczorem (pon) przyjeżdżam do Wrocławia to instalacja minimetalu już będzie złożona/zwinięta. Szkoda, chętnie bym zobaczył, a może i porobił coś z nią. Zobaczymy jak będzie wyglądać przestrzeń studia BWA.

Co do wizerunku. Ja nie chciałem nic atakować. Dziękuję za wypowiedź Twojego stosunku do tematu. Powiem szczerze, koloru włosów to może aż zazdroszczę, lubię turkus, może bardziej lubię seledyn, ale to moje takie małe zboczenie ;)
Nigdy nie farbowałem, ale słyszałem, że przy tak mocnych barwach to nie jest takie łatwe by uzyskać taki odcień. Swoją 'przygodę' ze sztuką zaczynałem od malarstwa i zasadniczo to jestem uczulony na barwy. Ciekaw jestem jak Twój turkus włosów wygląda w rzeczywistości.
Nie mam także żadnego tatuażu ani kolczyka, ale mam za to dłuższe włosy, heh. Kiedyś myślałem dużo nad tatuażem, ale nie małym tylko po całym ciele, no może bez twarzy, ale to koszt niemiłosierny. Może samemu zakupię sobie kiedyś sprzęt, ale na ten moment moją wizualną nudność będę musiał nadrobić w rozmowie :)


pozdrawiam
arek
pasożyt 













Teraz zostaje tylko podjąć decyzje. Spodziewam się, że wieczorem zamieszczę informację wraz z próbą uzasadnienia mojego wyboru (jakkolwiek to brzmi - musiałem o tym wspomnieć).

2 komentarze:

  1. ewentualnie można spróbować :rosyjska ruletka...
    przy okazji film video można skręcić...
    ;)
    ps.
    wyszło super elegancko... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. a czy mozna (przepraszam za brak polskich liter- to nie ja, to klawiatura) jakos poznac Kasie? a konkretnie- czy moglbys Jej powiedziec, ze chcialabym sie skontaktowac? Radom wyzdrawia:)

    OdpowiedzUsuń