16.05.2012

Każdy dzień jak nie co dzień





W zasadzie to nie ma możliwości by jakiś dzień był dla mnie bardzo podobny do poprzedniego. Jedyną może rutyną (ale od tego też są odstępstwa czasem) jest nocleg i praca w Galerii Nad Wisłą. Zaskakujące jest to dla mnie, że ciągle ta sytuacja mnie trochę zadziwia. Sytuacja nad Wisłą nie jest tylko ode mnie zależna, co czasem prowadzi do spontanicznej destabilizacji. Gdybym chciał analizować tu swoją sytuacje to łatwo bym mógł się odwołać do pojęcia prekariatu. Chyba idealnie do niego pasuje. Jeszcze do pokolenie wyrzutków się nadaje, chyba to polski synonim od wyżej wspomnianego.


Pomijając wiele zbędnych kwestii i przechodząc do rzeczy: jestem zdania, że wszyscy powinni mieć gwarantowaną niską pensję od państwa, a szczególnie przykładowo ja! Ja tyle rzeczy robię i będę robił, a nie dostaje żadnych pieniążków. Zresztą, po co mi te pieniądze. Szkoda, że za przejazd pociągiem nie mogę zapłacić intrygującą koncepcją na instalacje w przedziale osobowego, Interregio czy TLK, bo na wyższych standardach się nie wożę. Tak jak u Jerofiejewa, za każde 100 km konduktor dostawał 100 ml wódki. Barter, pijak daje co ma.


*
























*


Zajęcia plastyczne










z krepą




z masą papierową




*

a tu nagle juwenalia


przesada.

*






*


Przedsmaki






1 komentarz:

  1. http://fama.org.pl/category/sekcje-i-projekty/
    -powodzenia!
    :)

    OdpowiedzUsuń