09.10.2012

On jest artystą-pasożytem, a remontuje galerię





Galeria nad Wisłą jest dla mnie miejscem zamieszkania. Mieszkam tu ponieważ nazwałem się Pasożytem i realizuje niejako proces, który nazwałem pasożytnictwem w/na kulturze, na czas nieokreślony, a na pewno do końca tego wcielenia, może nie tylko artystycznego.

Łączę w dość może niebezpieczny sposób sztukę z życiem, tworzę w kontekście sztuki i życia. Bez tych dwóch kontekstów moje działanie byłoby niczym, ale jednocześnie warto zaznaczyć, że w każdym działaniu artystycznym tak jest. W moim przypadku sztuka zlała się z życiem w nierozerwalną całość. Żyję dzięki sztuce, trwam dzięki niej, używam jej jako pola do życia, stworzyłem ze sztuki narzędzie do przetrwania. Tym bardziej teraz gdy remontuje galerię, w której mieszkam. Można pomyśleć, że rzeczywiście każdy mój ruch jest nasycony działaniem artystycznym (cały czas oczywiście o tym nie myślę, bo sam bym się zafiksował). Dziwnie to brzmi, bo przecież zajmuję się prozaicznymi zajęciami, którymi zajmuję się chyba każdy, ale włączyłem te normalne chwilę w proces twórczy.
Dla niektórych może to nabierać cech może i idiotyzmu, ale gdy się spojrzy na historię sztuki. Chociażby pierwszy przykład z brzegu - sztuka typu happening, która miała na tą krótką chwilę włączyć właśnie normalne momenty z życia do sztuki. Podnieść je do tej rangi wysokiej kultury, nadać im znaczenia.

Nie odgrywa to dla mnie specjalnej roli teraz, ale wiadomo, że nadal się czasami robi pranie w galerii w ramach sztuki. O tyle jest to ciekawe, że może czasami rzeczywiście prowadzi to do wyprania tych brudnych ciuchów i dzięki temu można się ubrać w coś czystego, a może i też innych ubrać.
To jest dla mnie ciekawsze.

*

W tym momencie właśnie zajmuję się moją/nie-moją Galerią nad Wisłą, ale tu mieszkam i dzięki remontowi zamierzam nadać temu miejscu kierunek na pole działań kulturalnych, który tu ciągle były, ale nie były realizowane dla nich samych.
Zazwyczaj powodem przyjścia  tu była wystawa w kontekście galerii założonej na działce leżącej nad Wisłą.
Chce zacząć cykl "Wystaw integracyjnych", ale sama wystawa z nich będzie niejako marginesem, zaś konkretnym działaniem będzie spotkanie, spotkanie: twórcą i odbiorców, odbiorców i twórców, wszystkich ich ze śpiworami i chęcią kontaktu.

Ta próba remontu oraz ruszenie Galerii nad Wisłą to może i następna moja "chętna pomoc", ale teraz Galerii :) W końcu Galeria to miejsce wspólne, publiczne, społeczne, może też ktoś chce tu pomóc? mam nawet pewne pomysły na otwarcie się na pomoc szczególnie artystów, ale o tym niebawem ;)

*

a teraz rzeczywistość:



to muszę posprzątać.


tu próba kontroli rozwijającego się naddatku życia.


wiem, wiem.


wiem, źle mi z tymi straconymi istnieniami, mam już inny pomysł, muszę go wdrożyć szybko, bo one ciągle tu szaleją.
a może te łapki z myszami są właśnie dziełem sztuki??? chyba tak, mam jeszcze taki jeden eksponat, ktoś chce kupić? mogę podsygnować.
jakby to powiedzieć - to już nie ciepłe bułeczki, ale przynajmniej wiadomo, że w sztuce już usankcjonowane.





*

a tu podnoszenie standardu galerii, czyli łazienka, która się ciągle zmienia:



*

w przerwie - sztuka:


w CSW w Toruniu


Helke i Thomas Bayrle


*



tata mi pomaga z remontem, no, fajnie



tata, tata


praca wrze, wylewka cementowa, bo wcześniej kafelki nie dochodziły do ścian i te luki były zawsze zabrudzone i brzydkie,


*


dla relaksu trochę malarstwa, malując jakoś można zapomnieć o tym, że remont jest chyba teraz ważniejszy.



fugowanie, moje pierwsze, ale jest ok




Pierwsze podrygi pomocy w poszukiwaniu miejsc noclegowych, a szczególnie materacy, bo mało zajmują. Pierwszy materac od Adama Ruszkowskiego, a przywieziony autem Macieja Kwietnickiego. Dzięki!, nawet nie zdążyłem Wam zrobić zdjęcia jak wnosicie go do mnie :)


Jeszcze wystosuję otwarty apel o pomoc ;), ale już teraz mówię, że potrzeba:
- materace, karimaty, śpiwory (do "Wystaw integracyjnych", oczywiście jeszcze będę prosił by każdy przywiózł/przyniósł swój śpiwór, ale wolę mieć tu zapas);
- a jakby ktoś chciał pomóc w kwestiach materiałowych do remontu to potrzeba tu farbę akrylową wewnętrzną białą i olejną białą, ale jak macie inne odcienie to możecie też podrzucić :)

*


Ośrodek integracyjno-rekreacyjny nabiera rumieńców i realnej siły noclegowej.





Transport: Ewa Karbowska,
Pomoc fizyczna: Marcin Zalewski,
W tym momencie w galerii jest jedno łóżko i cztery materace (w tym jeden piankowy).

*

Jeszcze znalazłem zdjęcia z powrotu pociągiem z "Chętnej pomocy" przy MOCAK-u w Krakowie:


ten materac, właśnie piankowy już jest nad Wisłą, znalazłem go przy jednym ze śmietników w Krakowie (na blogu pewnie są zdjęcia z tego, dał mi na niego namiar jeden Pan, który pokierował mnie na niego za piwo ;)) (oczywiście wyprany)


plecak w kwiatki wożę i dostałem go od Julii z Aleksandrowa Kujawskiego, bo w ramach "chętnej pomocy" tam zorganizowałem jej wystawę w klubie Fado :)


*

i teraz wiem, że niebawem muszę założyć mojego bloga w języku angielskim... ja ledwo co to piszę, a kiedy jeszcze to przetłumaczę? chcę dotację na tłumacza i dokumentalistę i bloggera ;)

1 komentarz:

  1. dotacji nie ma ...bo jest wzrost gospodarczy i jest dobrze!
    -nie słyszałeś w TV?

    OdpowiedzUsuń